|
Powieści miały po dwieście, trzy stówy, do czterystu stronic. Co roku ten już sam ceremoniał, co roku właściwie samo wyglądająca lektura. Podczytywałem zaś kolekcjonowałem je na półce, generalnie uzbierało się osiem tytułów, skany ich ,,okładek" wolno znaleźć w niniejszym numerze. O tajemniczej postaci ani jedna osoba nul nie wiedział, ani jedna osoba guzik nie słyszał - zaskakujące, tym w wyższym stopniu, że jak pozycja wydania widniało gród Kraków". Agregat redaktorski "Ha!artu" postanowił w związku z tym wszcząć swoiste literackie inkwizycja, którego celem było "odkryć intrygującą zagadkę rodzimego miasta, oraz w pobliżu okazji wykopać zaś innych pisarzy, programowo przyznających się aż do grafomanii, jak również przewrócić do góry nogami zjawisko, posługując się narzędziami z zakresu literaturoznawstwa natomiast psychologii. Symultanicznie staraliśmy się pamiętać o wcale powszechnej opinii, iż w książkach grafomańskich przypuszczalnie kryć się fachowy kawał prawdy o współczesności. Teksty będące efektami tego literackiego śledztwa jest dozwolone wynaleźć w najnowszym numerze "Ha!artu". Opodal redakcyjnej ustalenia na idea grafomanii wolno coraz przeczytać m.in. rokowania z dyżurnymi polskimi grafomanami (Rafałem Czochem tudzież Adamem Bolewskim), analizy ich twórczości kudły Grzegorza Giedrysa oraz inne artykuły a eseje.
|
|